Kobieta Remontująca cz. 6


cz.1...
Bo wie Pan - po prawej stronie za drzwiami będzie półeczka, nad łóżkiem baldachim, w łazience taki skosik – no wie Pan...
czytaj dalej...


cz.2...
Proszę Pana. Ja wiem, że sztuka wymaga poświecenia. Ja wiem...
czytaj dalej..


cz.3...
Halo, halo. Pan tu jest? Już myślałam że Pan się przede mną chowa...
czytaj dalej...


cz.4...
Proszę Pana gdzie są płytki – jak to jakie płytki. Gdzie Pan schował płytki...
czytaj dalej...



cz. 5..
.

Dzień dobry. Witam Pana. Jak dzisiaj dzień. Pięknie jest prawda?

czytaj dalej...


cz.6...
Sen Kobiety Remontującej
Dom we śnie rozrósł się do monstrualnych rozmiarów. Rozciągał się na wszystkie strony. Na drabinie stał malarz i malował malutkim pędzelkiem gigantyczną ścianę która tonęła gdzieś w cieniu. Korytarz ciągnął się w nieskończoność. Szłam przed siebie i szłam i szłam i szłam. Korytarz wydłużał się za każdym krokiem. Po obydwu stronach ciągnęły się rzędy identycznych drzwi. Na podłodze chodnik z pojedynczą strzałką która cały czas migała mi przed oczami. Po prawej stronie świsnął żółty quad a na nim mąż z rozwianym włosem który pomknął do przodu. Nie zabrał mnie na siodełko. I dalej szłam. Korytarz w ogóle nie chciał się skończyć. Nagle zaatakowały mnie wszystkie ekipy powiewając karteczkami na których spisane były materiały i rzeczy do kupienia. Wisieli nade mną jak czarna chmura i przekrzykiwali się:
- Teraz Ja Teraz Ja Teraz Ja
Uciekłam do pokoju. Ściany pięknie wymalowane, pełno słońca, prawie oślepiającego. Na podłodze równiutko ułożona jasna płytka z idealnie dobraną fugą. Na środku siedział fliziarz płacząc cichutko i jęczał:
- Ja już nie mam siły tak strasznie bolą mnie kolanka.
Za jego plecami aż po horyzont rozciągało się gigantyczne pole równiusieńko ułożonych płytek…….